Zdarzają się w życiu sytuacje, które wyłączają lub osłabiają naszą czujność także jeśli chodzi o ochronę naszych danych osobowych. Dzieje się tak w sytuacji zagrożenia życia, zdrowia lub mienia znacznej wartości. Tak jest w przypadku klęsk żywiołowych. Przykładem jest wrześniowa powódź. Jako osoba będąca bezpośrednim świadkiem tych wydarzeń mam możliwość spojrzenia z perspektywy osoby pokrzywdzonej żywiołom i jednocześnie ze strony osoby zajmującej się ochroną danych osobowych i przeciwdziałaniem nadużyciom. Tak jak policjant zawsze pozostanie mentalnie policjantem wyczulonym na działania sprzeczne z prawem i zapewnienie bezpieczeństwa tak również w moim przypadku pomimo licznych problemów i poświęceniem całej uwagi na usuwanie skutków powodzi nie pozostałam bierna, jeśli chodzi o kwestię ochrony danych osobowych w związku z wyżej wymienioną klęską żywiołową będącą szczególnym rodzajem sytuacji kryzysowej spowodowanej kataklizmem naturalnym jaką w tym przypadku była powódź. Zrozumiałe jest jednak, że w takich sytuacjach cała uwaga skierowana jest na główny problem związany z sytuacją kryzysową. Człowiek przestawia się wówczas na inny tryb działania. Kwestia zadbania o bezpieczeństwa naszych danych osobowych schodzi na plan dalszy, jeżeli w ogóle jest brana pod uwagę. Jest to zupełnie zrozumiałe i nie można się temu dziwić. Dlatego zdecydowałam się na ten wpis – żeby budować świadomość społeczeństwa i wskazać (na podstawie własnych doświadczeń oraz spostrzeżeń)
CZYLI O PROBLEMIE OCHRONY SWOICH DANYCH OSOBOWYCH I PRYWATNOŚCI W SYTUACJI KRYZYSOWEJ/KLĘSKI ŻYWIOŁOWEJ
Zadbanie o bezpieczeństwo swoich danych osobowych właśnie w sytuacjach kryzysowych jest bardzo istotne, żeby szkody wyrządzone na skutek ich naruszenia nie zwiększyły bilansu strat będących konsekwencją powodzi. Spostrzeżenia wskazują, że niestety nawet w takich sytuacjach mają miejsce różnego rodzaju nadużycia ze strony osób pozbawionych skrupułów i empatii, które pod pretekstem rzekomej „pomocy” potrafią wyłudzić dane osobowe.
Trzeba jednak mocno zaakcentować, że są to przypadki skrajne w porównaniu z ogromną liczbą osób dobrej woli, o ogromnej empatii, które poświęcając swój prywatny czas bezinteresownie pomagały poszkodowanym powodzią, przywracając wiarę w człowieka.
PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH PRZEZ PRACOWNIKÓW SOCJALNYCH W CZASIE KLĘSKI ŻYWIOŁOWEJ
Od przedstawionych powyżej przypadków trzeba odróżnić przetwarzanie danych osobowych przez urzędników, pracowników pomocy społecznej. Przetwarzanie danych osobowych przez wyżej wymienione osoby odbywa się na podstawie przepisów prawa, w tym przypadku będzie to art. 7 pkt 14 ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej („pomocy społecznej udziela się w szczególności w przypadku zdarzenia losowego lub sytuacji kryzysowej). Celem przetwarzania danych będzie więc tutaj udzielenie pomocy w związku z sytuacją kryzysową. Zakres przetwarzanych danych obejmuje dane niezbędne do udzielenia pomocy społecznej (art. 100 ust. 2 wyżej wymienionej ustawy). Ostrożności jednak nie za dużo. Na co więc zwrócić uwagę?
– w przypadku wizyty pracownika socjalnego możesz poprosić o okazanie legitymacji służbowej, można też skontaktować się z OPS celem potwierdzenia, iż pracownik o takim nazwisku faktycznie przeprowadza wywiad na tym terenie. Unikamy wówczas ryzyka przekazania danych osobie podszywającej się za pracownika socjalnego. Może to wydawać się śmieszne. Jednak każdy kto doświadczył powodzi wie, iż z chwilą, gdy woda opadanie nieustannie przewija się dużo ludzi oferujących pomoc, dziennikarzy, urzędników itp.,
– w przypadku innych osób niż urzędnicy sporządzających listy poszkodowanych celem przyznania pomocy materialnej bądź finansowej – w tej sytuacji wskazane jest zachowanie szczególnej ostrożności. Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na jakiego rodzaju dane są przekazywane oraz zakres danych (czy nie ma wśród nich np. numeru pesel), w jakim celu dane będą przetwarzanie, co ważne – kto będzie ich administratorem, komu mogą być udostępnione (czyli kto będzie miał dostęp do naszych danych), jak długo będą przetwarzane. W sytuacjach kryzysowych zwykle nie zwraca się uwagi na kwestie formalne przetwarzania danych, jak np. zgoda na ich przetwarzanie, klauzulę informacyjną. Zazwyczaj nikt wówczas nie pyta – komu będą udostępniane, kto będzie miał do nich dostęp i w jakim celu będą przetwarzane, do kogo można zwrócić się w celu realizacji praw związanych z przetwarzaniem danych osobowych. Brak ostrożności ze strony osób poszkodowanych żywiołem jest zupełnie zrozumiały, ale zwykle jest to też wynik braku świadomości, jeśli chodzi o bezpieczeństwo danych oraz zagrożeń ze strony nieuczciwych osób. Może bowiem okazać się, że nie tylko nie otrzymamy żadnej z oferowanej pomocy, ale także nie wiemy kto i w jakim celu będzie miał do nich dostęp. Tracimy wówczas kontrolę nad swoimi danymi. Warto więc zapytać jaką fundację/instytucję osoba reprezentuje, jeżeli nie jest nam znana – sprawdzić w internacie, poprosić o identyfikator, a nawet zrobić zdjęcie identyfikatora.
Jako bezpośredni uczestnik walki z żywiołem z perspektywy osoby poszkodowanej byłam świadkiem jeszcze innych sytuacji, które kwalifikowały się jako naruszenie dóbr osobistych. Jedną z nich było fotografowanie (a nawet nagrywanie) poszkodowanych posesji oraz znajdujących się na nich osób – oczywiście bez zgody, a często także bez wiedzy tych osób. Tymczasem wizerunek stanowi daną osobową i podlega ochronie nie tylko przepisami o ochronie danych osobowych, ale także prawem autorskim, prawem cywilnym. Pomijając już nawet kwestię moralną, etyczną takiego postępowania jakim jest utrwalanie nieszczęścia przez osoby nie będące przedstawicielami mediów, tego rodzaju działanie powoduje dyskomfort, eskaluje poczucie krzywdy, wykorzystania i bezradności wobec całej sytuacji. Nie wiemy w jakim celu, dla kogo nasz wizerunek (nie stanowiący w takiej sytuacji tła w rozumieniu prawa autorskiego) został utrwalony, czy został lub zostanie rozpowszechniony- jeżeli tak to, kiedy, gdzie i w jakim celu.
